Reset Password

Your search results

Opowieść nr 1: Dom i młyn Žalac

23.08.2025 by slrastoke

Tomo Žalac znany jest również pod pseudonimem Zdravko. Urodził się w Karlovacu w 1957 roku. Pracował jako ślusarz młynarski w Zagrzebiu i Slunju, a obecnie jest na emeryturze. Dorastał w Rastoke, w młynie Žalac, gdzie mieszkał z rodzicami do nastoletnich lat, a później przeprowadzili się nieco dalej od Rastoke, gdzie mieszka do dziś. Codziennie jeździ do Rastoke, aby je zobaczyć, ponieważ Rastoke – wioska młynarzy – nakarmiła wiele głodnych osób. Gdyby nie młynarze i ich młyny, Rastoke nie przetrwałoby ani nie byłoby tym, czym jest.


Tomo pamięta wiele historii i już jako dziecko wiedział, ile sprzątania wymaga każdy młyn i każdy dom, a ile dbałości o przepływ wody.

„Mieliśmy koncesję na utrzymanie przepływu wody na odcinku 100 metrów od domu do Žalčevej glavy, gdzie znajdowała się główna śluza (tama) młyna” – mówi i podkreśla, że ​​dbanie o nią wymagało mnóstwa pracy.

„Mianowicie, jeśli šlajsevi (śluzy) nie były zamykane na czas, woda mogła zalać młyn, dom i przepłynąć pod stodołą, tzw. šajer. Dbaliśmy również o voltę (sklepiony most), pod którym woda płynęła w kierunku naszego młyna. Kolejna śluza była ważna dla funkcjonowania młyna i regulacji wody. Był to kanał pod stajnią, którym płynęła woda. Ta śluza była otwierana, gdy poziom wody był wysoki. Pamiętam ten kanał bardzo dobrze. Zawsze musiałem go czyścić latem, ponieważ woda nanosiła gałęzie drzew i inne zanieczyszczenia, więc woda mogła tylko sączyć się” – mówi Tomo i dodaje, że woda i jej prądy były najważniejsze.

„Kopanie i zmienianie kierunku przepływu wody było zabronione, ponieważ prowadziło do kłótni między sąsiadami. Konieczne były porozumienia i wszyscy musieli przestrzegać zasady – co twoje, to twoje, a czego nie, nie wolno ruszać” – mówi Tomo.

Pamięta i wie, że wysoki poziom wody nigdy nie stanowił problemu w Rastoke, a raczej pojawiał się, gdy brakowało wody do uruchomienia młyna. Młyn w Žalacu był połączony z wodospadem Petrovićev slap (Wodospadem Petrovića), który dziś jest wyschnięty. Pamięta, że ​​dawno temu rzeka Slunjčica, znana również jako Slušnica, wpadała w tym miejscu do rzeki Korany. Z tego powodu ojciec Toma, Janko, i dziadek Franja kładli tam deski, żeby woda nie spływała przez wodospad do Korany. Kiedy woda została spiętrzona, większość wody cofnęła się obok młyna w Holjevacu (Zvonina) i płynęła pierwszą voltą w kierunku młyna. W roku suchym czasami pracował tylko jeden kamień młyński.

Jak powstały młyny Žalac

Tomo Žalac, 1990.

Tomo Žalac, 1990.

„Młyny Žalac stoją tu od czasu, gdy mój pradziadek Janko z Gnojnic – wioski niedaleko Slunja – przeprowadził się tu i ożenił się z Barą Belković, moją prababcią, pod koniec XIX wieku. Kupił młyn od Jareba. Musiał wyżywić dziewięciu synów, którzy urodzili się w domu Žalac z młynem. Każdy z nich, jeden po drugim, później ruszył w świat”.

W odrestaurowanym młynie, po śmierci pradziadka Janka i prababci Bary, został tylko ich syn Franja.

„Miał czworo dzieci: dwie córki, które wyszły za mąż i przeprowadziły się do Rijeki, oraz dwóch synów – mojego ojca i wuja – którzy pozostali w młynie z rodzinami. Wspominam o tym tylko dlatego, że prawo do młyna musiało być ustalane w rodzinach z więcej niż jednym spadkobiercą. Każdy spadkobierca miał prawo do określonej ilości młyna. W naszej rodzinie było tak: mój dziadek Franja miał prawo do dwóch tygodni młyna, a każdy syn do jednego tygodnia. Dziadek mieszkał z nami, więc młynowaliśmy i dbaliśmy o młyn przez trzy tygodnie w miesiącu. Mój wujek i ciotka mieli prawo do jednego tygodnia młyna.

Mówiąc o młynie, każdy powinien wiedzieć, że oprócz wody, ludzie musieli dbać również o sam młyn. Podobno rodzina zarządzająca młynem zajmowała się jeszcze jedną rzeczą – košem (rodzajem beczki do prania), w której prano dywany i inne cięższe ubrania. Opowiedzieli mi o tym starsi członkowie rodziny. Koš był w rzeczywistości perforowaną beczką w… „Wirowano ubrania jak w dzisiejszej wirówce. Wszystko prano porządnie, bez detergentów i innych środków pomocniczych” – mówi Tomo.

Przez długi czas nie mieli głównego źródła wody. „Piliśmy Slušnicę i używaliśmy jej do prania ubrań. Myliśmy się tam również, ponieważ nikt nie miał łazienki. Wszyscy to robili. Myliśmy się w skeli – leat – czyli kanale doprowadzającym wodę do naszego młyna, obok mostu, latem i zimą”.

 

Biały kamień młyński i czarny kamień młyński

Milan Holjevac, 1988.

Milan Holjevac, 1988.

„W młynie znajdowały się trzy kamienie młyńskie. Biały kamień młyński służył do mielenia pszenicy, a czarny do kukurydzy. Czasami mieliliśmy mieszane zboża, zazwyczaj kukurydzę i pszenicę. Trzeci kamień młyński również był czarny. Używano go głównie do mielenia żyta, owsa, starej kukurydzy lub starej pszenicy, która nie nadawała się już do produkcji mąki. Mieszankę tę wykorzystywano do karmienia świń, owiec, krów i cieląt. Biały kamień młyński był najwolniejszy, ponieważ mielono na nim tylko pszenicę. Skrupulatnie oddzielaliśmy mąkę od otrębów. Po zmieleniu pszenicy otręby wsypywano do leja zasypowego z sitem, aby uzyskać więcej białej mąki. Ale mąka była najlepsza i najbielsza, jeśli przeszła przez młyn tylko raz. Młynarz oceniał, czy mąka jest dobra i czy jest jej wystarczająco dużo. Otręby mieszano z dyniami i gotowanymi ziemniakami, tworząc mećę, czyli paszę dla świń.

Biały kamień młyński składał się z leja zasypowego dla pszenicy i grušt – rodzaj rusztowania, na którym znajdowało się sito, do którego wsypywano mąkę. Młynarze musieli dbać o to, aby sito było całe i bez uszkodzeń, aby otręby nie zmieszały się z mąką. Otręby trafiały do ​​pojemnika zwanego kabal i były ponownie przesiewane. Młynarz wiedział, ile mąki i otrębów może uzyskać z worka pszenicy. Brał zapłatę w postaci ujam (pojemnika na ziarno o określonej wielkości, w którym odmierzano ziarno), ale nikt nigdy nie wiedział, ile młynarz wziął. Wszyscy jednak byli zadowoleni, ponieważ kamień młyński nie zgniatał pszenicy, więc worki były zawsze pełne. Młynarz musiał włożyć wysiłek w produkcję lepszej mąki, czyli melji. Dlatego młynarz musiał klepi mlin, czyli używać specjalnego młotka do spłaszczania i ostrzenia powierzchni kamienia młyńskiego.

Młyn rozbierano, wyjmowano lej zasypowy i wyjmowano kamień z osi, która była połączona z wrzecionem i turbiną za pomocą łopatek. Oś była połączona z kamieniem młyńskim za pomocą drewnianego uchwytu – tzw. paprica – który można było regulować za pomocą šćike, czyli drewnianych podpór (kawałków płaskiego drewna zwężających się z jednej strony), tak aby wrzeciono było jak najbardziej proste i nie wypadało z łoża.

Łopatki w turbinie również musiały być umieszczone tak, aby mogły obracać się jak najsprawniej i równomiernie. Wszystko było tak wykonane, aby młyn zużywał jak najmniej wody do pracy. Kamienie młyńskie spłaszczano klepcami (rodzajem młotów do obróbki kamienia), które wykonywali kowale, a im ostrzejszy był klepak, tym łatwiej było spłaszczyć kamień młyński. Kamień młyński oznaczano mokrymi cegłami, aby miejsca wymagające naostrzenia były widoczne. Młynarze musieli znać się na wielu rzeczach.

Łopatki czasami pękały i w takim przypadku ktoś musiał wejść pod młyn, zarówno latem, jak i zimą. Wszystkie łopatki musiały być podłączone do trupiny (koła wodnego). Czasami šiljak (wrzeciono) wypadał z łożyska. Wszystkie te usterki się zdarzały, naprawiano je, a prace młynarskie były kontynuowane. Wszystko było wykonane z drewna bukowego: łopatki, wrzeciono i koło wodne. Do wioseł używano zdrowego drewna bukowego, ciętego na cztery kawałki, tzw. bande, które moczono w wodzie przez rok lub dłużej. Drewno zyskiwało wytrzymałość dzięki temu procesowi, dzięki wodzie. A kiedy włożono je do koła wodnego, zyskiwały dodatkową ochronę od zewnątrz. Nie każdy wiedział, jak zrobić dobre wiosło! W Rastoke było kilku dobrych rzemieślników. Wcześniej nie mieli pił łańcuchowych. Wszystko robiono ręcznie” – mówi Tomo i dodaje, że głównymi narzędziami były bradva (rodzaj siekiery używanej w stolarstwie), tesla (łopata), glijeto (dłuto) i drewniane wiertła. „Rzemieślnicy musieli też umieć zrobić dobry szkic. Kiedy ktoś patrzył na to z zewnątrz, zawsze wydawało się to takie proste i oczywiście było dużo żartów i trochę rakiji (alkoholu owocowego)” – mówi Tomo.

Kiedy człowiek przyzwyczai się do dźwięku młyna, trudno go zapomnieć

„Kamień młyński ciągle terkotał, więc mój dziadek Franja zasypiał, opierając się o grušt, i zaczynał chrapać, a młyn pracował na pusto. Ktoś go o tym ostrzegał, a on podskakiwał i mówił, że to zauważył (choć nie był świadomy)”. I tak to szło dzień po dniu. Aby usłyszeć terkot, młynarz musiał wiedzieć, jak otworzyć i wyregulować młyn, aby działał prawidłowo. Podczas otwierania šlajsu kamień młyński nie mógł być całkowicie opuszczony (kamień nie mógł ocierać się o kamień). „Dlatego należało podnieść kamień młyński (górny kamień) tak, aby wrzeciono stawiało jak najmniejszy opór. Robiono to za pomocą mačaka (drewnianej dźwigni); kamień młyński był lekko podnoszony i wsuwany šćika (podpórka).

„Kiedy młyn zaczynał pracować, młynarz musiał go wyregulować w zależności od rodzaju mąki, jaką chciał. Na przykład mógł wybierać między grubszą mąką na łamane ziarno lub šrot (grubo zmieloną kukurydzę, jęczmień lub inny rodzaj zboża na paszę dla kur) a drobniejszą mąką na polentę. Kamień był podnoszony, gdy potrzebna była grubsza mąka, a następnie opuszczany, gdy potrzebna była drobniejsza mąka”.

Młyn Žalac znajdował się przy wejściu do domu. „Była tam śluza z trzema zasuwami, mieszcząca trzy kamienie młyńskie. Z młyna wchodziło się do kuchni, a z kuchni schody prowadziły do ​​sypialni, więc młyn trzeba było sprzątać. Ktoś zawsze miał w ręku miotłę, bo pszenica się rozsypywała, był kurz, a zimą padał śnieg. W młynie było zimno, zwłaszcza zimą, bo na drewnianych belkach czasami osadzał się szadź. Jeśli ktoś musiał wejść pod młyn, to ktoś to robił. Życie młynarza nie było łatwe. Dlatego ci wszystko opowiedziałem” – mówi Tomo.

 

Młynarze Žalac (Klienci)

„Ludzie, którzy przychodzili do naszego młyna, byli naszymi klientami; nazywaliśmy ich młynarzami. Zazwyczaj pochodzili z okolic Slunja (Lađevac, Furjan, Popovac, Cvitović, Zečev Varoš, Podmelnica, Slušnica), a pamiętam, że przyjeżdżali nawet z Močile, które było daleko. Wóz pełen mąki zazwyczaj ciągnęły woły, a ci, którzy przyjeżdżali z daleka, mieli konie. Pamiętam Braco Oštrinę, starszego mężczyznę, który przyjeżdżał do młyna z osłem. Osioł radził sobie dobrze, dopóki nie dotarł do mostu. Wtedy czasami zatrzymywał się w miejscu. Ani kroku do przodu, ani do tyłu. Wtedy ludzie zdejmowali mąkę z grzbietu osła i zanosili ją do młyna, a osioł stał tam, na moście, przez długi czas. Chyba bał się wody. Młynarze, którzy musieli zostać u nas dłużej (zwykle dzień lub dwa), aż ich pszenica została zmielona, ​​zostawali pod šajer (stodoła).” Stodoła spłonęła podczas wojny w 1992 roku. Šajer to nazwa używana w tym regionie na określenie drewnianego budynku wykorzystywanego do przechowywania siana.

Wszyscy troszczyli się o tych ludzi. Jedli z gospodarzami i spali w ich wozach. Zimą spali w młynie lub na sećiji, drewnianym łóżku ze starym słomianym materacem.

„Mój dziadek Franja umawiał ludzi, kto i kiedy przyjdzie do młyna. Zazwyczaj robił to w czwartek. To było święto. Mój dziadek przebierał się za kogoś, kto idzie do kościoła. W šćubarze (futrzanej czapce lub uszance) na głowie szedł do Slunj. Spotykał różnych ludzi, ale wszyscy kończyli w tawernie Skukana. Mój dziadek spędzał tam cały dzień ze swoimi młynarzami z kuflem w ręku. Wieczorem, kiedy wracał do domu, babcia sprawdzała, czy jego futrzana czapka unosi się na wodzie, co oznaczało, że dziadek wpadł do skeli, leatu. Trzymał się jednak po drugiej stronie kanału, gdzie przy drodze stał głaz, żeby nie wpaść do wody. Kiedy wracał do domu, babcia krzyczała na niego, że znowu jest pijany, a on bronił się, mówiąc, że to nie jego wina, że ​​inni postawili za niego wiele kolejek. Mówił: „Zapuvali su me”. I tak było w każdy czwartek, aż mój dziadek osiągnął starość. Życie w młynie było wyjątkowe ze względu na szum wody, dźwięk młyna i zapach zboża. Wszystkie te rzeczy stają się częścią życia kogoś, kto mieszkał w młynie i nosi je ze sobą, gdziekolwiek się znajdzie – podkreśla Tomo.